poniedziałek, lutego 12, 2007

Po-sesyjność, grypa i Purpose

Elo.

Tak to jest język polski - dobrze widzicie. Jestem chory i nie chce mi sie dzisiaj klepać po angielsku, a ogólne narzekania mojego Targetu - ziomów na jezyk angielski na blogu tez dorzucaja mi tu pare groszy lub eurocentów. Z nowosci to bylem w krakowie w wikend. Smieszne jest to jak doszlo do tego: Po ostatnim examie sie odwiedzialem ze bartek - Xądz/franciszkanin od nas z roku jedzie do krk wiec postanowilem sie z nim zabrac. W ciagu godziny sie do donmu zwaliłem zebralem i jechalismy. Dobro. Lubie nagłe akcje.

W krakowie jak zwykle sie zle czulem - pawlak mial zepsuty kaloryfer w pokoju ktory jebał - tak jebał, bo na pewno nie grzał (jakkolwiek raczej nie uzyawam wulgaryzmow na blogu) - takim gorącem (regulator do ciepla niedziałał) ze konałem. DO tego jestem chory od 3 tygodni, a narty na ktore sie wybralem nastepnego dnia z pawlakiem i jego kolezanka dobiły mnie do reszty chyba. W pociagu powrotnym konałem juz z gorączki. Teraz mam garunek w domu do konca tygodnia. Z wyjazdu oczywicie jestem zadowolony. Zwlaszcza z nart tych (8 lat od pierwszych i ostatnich minelo).

Dosc autobiografii, bo to gowno daje. Daje za to link do artykulu mojego wujaszka w Purpose, a to dlatego ze pojawia sie w nim moja osoba, a do tego Purpose to calkiem wporzo pismo inetowe jak mowi Grześ. Poza tym moze ktos to skomentuje ponizej jak sie natchnie tekstem dostatecznie.

Ps.: Na koniec trzy rady dla Pawlaka z dobrego serca:

  1. Zamów chłopów z administracji do tego termostatu.
  2. Popracuj nad wyrażaniem pozytywnych emocji.
  3. Nie komentuj drugiego punktu.

6 komentarzy:

ro-my pisze...

Hej Szymi!Mialam nadzieje,ze natchne sie tekstem dostatecznie,po czym go skomentuje,ale tez mam grype.Nie ma jak ferie z fasonem.Pozdrawiam Cie z drugiego konca miasta,wroc do pisania po angielsku,bo musze sie go wreszcie douczyc ;)

Skeletto pisze...

cholera - z tymi jezykami to nikomu nie dogodzisz... ;)

maz pisze...

inglisz sax !!!!!!!

Wyroślak pisze...

Hej Szymi!!!
Właśnie postanowiłam w końcu zostawić komencika na twym blogusiu ( zaglądam tu czasem,żeby nie było!..) Może akurat odrobine osłodzi to twe cierpienia grypowe... A żeby pocieszyć bardziej,dodam,że mi się już ferie skończyły i od poniedziałku maszeruje na zajęcia. Nudy i skul sax!!!

Skeletto pisze...

tak na prawde to nic tak nie sax jak praca :)
pozdro wyro

Fookoff pisze...

Jebac system, rzucaj prace, zaloz zydokomune i przekrecaj na hajs biedne bydlo. Ewentualnie mozesz zalozyc sekte. Kek.