czwartek, kwietnia 10, 2008

W pogoni za wielką rybą

Kupiłem Majce książkę Lyncha "W pogoni za wielką rybą". Dlaczego to kupiłem? Bo prawie nigdy nie rozumiem o co chodzi Lynchowi w jego filmach, a jednocześnie coś mnie do nich ciągnie. Filmy jak Eraserhead, czy twin peaks coś po prostu w sobie mają... Przeczytałem książeczkę w pociągu relacji lbn-wawa i parę rzeczy się wyjaśniło, choć tak na prawdę to wiele nie zmienia:

Wydaje się, że Lynchowi wcale nie chodzi o nic konkretnego. Liczy się dla niego po prostu kreowanie filmowych rzeczywistości ( zat is gut !) i pogoń za pomysłami. Dziwne, że akurat "pogoń" bo autor jest praktykiem transcendentalnej medytacji, a chyba gonitwa jakoś nie pasuje do tego obrazka. Typ robi to co lubi posługując się głównie intuicją i chyba chciałby, byśmy odczytywali to jak lubimy posługując się intuicją.

A tutaj mam cytat: W idealnym świecie wstałbyś rano, wypił kawę, pomedytował i powiedział: Dobra, dzisiaj pójdę do warsztatu i popracuję nad lampą.

No i jeszcze trailerek głowy do wycierania:



1 komentarz:

jah pisze...

lynch jest dla mnie bardziej malarzem. Widziałem jego obrazy: kawałki gumy, muchy, gęsta farba...
Jest bezkompromisowy